Piła świętuje 103. rocznicę odzyskania Niepodległości
103 lata temu, po 123 latach niewoli Polacy znowu mieli swoją ojczyznę – II Rzeczpospolitą, która miała wreszcie stać się spełnieniem pragnień przodków i nadzieją żyjących współcześnie. Jej powstanie zaznaczone symboliczną przecież datą 11 listopada 1918 roku, stało się szansą dla ówczesnych Polaków, by rozpocząć nowe, szczęśliwe życie.
Wielkiemu entuzjazmowi, ogromnej pracowitości kolejnych pokoleń żyjących w wolnym już kraju, towarzyszyła nie tylko troska o wspólne dobro, ale także niepokój i strach przed utratą tak wyczekanej i uświęconej krwią młodej ojczyzny.
Myślę, że dzisiaj po 103 latach nadal czujemy się odpowiedzialni za to, co zostawili nam w spadku nasi przodkowie, choć naszą codziennością nie są już powstania i plebiscyty, lecz budowanie z naszymi sąsiadami wielkiej europejskiej wspólnoty, w której wszyscy nie tylko szanujemy własne odrębności, ale chcemy się również poznawać i inspirować.
Jesteśmy dumni z naszych tradycji i obyczajów, ale nie zamykamy serc i umysłów przed tym co nieznane, inne, nieszablonowe. Cieszymy się z własnej niezależności w budowaniu niepodległej Polski i mamy świadomość, że kolejnym pokoleniom powinniśmy przekazać nie tylko marzenia o wielkiej Polsce, ale przede wszystkim szacunek do prawdy, prawa, idei demokratycznych, życzliwe zainteresowanie sprawami innych ludzi, empatię i troskę o tych mniej zaradnych, chorych, nieszczęśliwych, pozbawionych domu, ojczyzny. Bo taki jest przecież nasz rodowód i charakter.
Szanowni Państwo,
w debacie publicznej pojawia się ostatnio często pojęcie suwerenności i jej obrony jako słowo – wytrych do uzasadniania swoich decyzji. Suwerenność jest przy tym często mylona z niepodległością, a to oczywiście poważny błąd. Możemy przecież łatwo wyobrazić sobie państwo, które będzie niepodległe, ale nie będzie suwerenne. Przeżywaliśmy to w końcu nie tak dawno, bo okresie PRL. Może to niektórych zaskoczyć, ale zgodnie z czystą definicją suwerenności nie ma obecnie na świecie państw w pełni suwerennych. Żaden kraj nie jest bowiem prawnie niezależny od jakichkolwiek czynników zewnętrznych, a przede wszystkim od tzw. ius cogens. Są to przepisy bezwzględnie obowiązujące każde państwo, normy prawne o znaczeniu tak istotnym dla społeczności międzynarodowej, że posiadają one moc bezwzględną i nie mogą być uchylone inną normą, a należą do nich np. zakaz ludobójstwa, handlu niewolnikami, zasada wolności morza otwartego czy zakaz zabijania jeńców wojennych, czy w końcu zakaz interwencji w sprawy wewnętrzne innych państw, przy czym społeczność międzynarodowa uznaje, że ten przepis nie dotyczy praw człowieka, że sprawy ochrony praw człowieka, nawet własnych obywateli określonego państwa nie są jego „sprawą wewnętrzną”.
Ważne jest, by mieć też świadomość, że zaciąganie zobowiązań międzynarodowych i ich wykonywanie nie prowadzi do utraty lub ograniczenia suwerenności państwa, ale jest jej potwierdzeniem, a przynależność np. Polski do struktur europejskich nie stanowi w istocie ograniczenia suwerenności państwowej, lecz jest jej wyrazem. W końcu suwerenność oznacza też suwerenne prawo do częściowej rezygnacji z niej. Tradycyjne rozumienie tego pojęcia jest obecnie anachronizmem i zupełnie nieprzekładalne w dzisiejszym świecie pełnym powszechnie obowiązujących przepisów prawa międzynarodowego i kolejnych zakresów integracji.
W świetle ostatnich wydarzeń na wschodniej granicy warto zadać sobie pytanie i będzie one retoryczne, jak by wyglądała sytuacja tam, na granicy, a może w innych częściach Polski, gdybyśmy byli poza strukturami Unii Europejskiej i NATO, gdybyśmy byli samotną, niewielką łódeczką rzucaną na morzu wielkich interesów globalnych Rosji, Stanów Zjednoczonych, Chin. Może ktoś by wyraził wyrazy ubolewania, jak to miało miejsce w przypadku Ukrainy, której duża część została bezprawnie zaanektowana, a część jest w stanie permanentnej wojny, ale pewnie żaden, niesprzymierzony przywódca Zachodu nie naraziłby zdrowia i życia swoich obywateli, by bronić nas przed zakusami sąsiadów zza wschodniej granicy. Dzisiaj, zwłaszcza po doświadczeniach II wojny światowej, a potem czasach sowieckiego zniewolenia i ponownego odzyskania niepodległości w 1989 roku Ojczyzna może i powinna kojarzyć się nam jako część wspólnej gospodarczo i militarnie Europy oraz świata Zachodu. Każda próba zmiany takiej geolokalizacji jest w sposób oczywisty sprzeczna z Polską Racją Stanu i zakończy się kolejną katastrofą - jakich w historii Polski doświadczyliśmy niestety wiele. Powinno być dla wszystkich oczywiste, że nasza obecność w Unii Europejskiej i NATO jest gwarancją niepodległości i suwerenności, a nie jej zagrożeniem!
Drodzy pilanie!
dzisiejsze święto powinno i jest przyczynkiem do poważnych przemyśleń na temat przyszłości naszego kraju, troski o bezpieczeństwo, zdrowie i dobrobyt naszych dzieci i wnuków, ale oczywiście jest też okazją do odpoczynku i radosnej zabawy - czego wszystkim mieszkańcom naszego miasta z całego serca życzę!
Piotr Głowski
Prezydent Miasta Piły

