Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Mieszkańcy nie chcą upolityczniania wyborów osiedlowych
Zaledwie 193 wyborców na 10 079 uprawnionych (frekwencja 1, 92 procent), wzięło odział w niedzielnych, powtórzonych wyborach do Rady Osiedla Górne. Aby otrzymać mandat, kandydaci musieli uzyskać zaledwie od 61 do 100 głosów. Przewodniczącym zarządu został ponownie Wiktor Kiprowski.
- Niespełna 2 procentowa frekwencja dowodzi tego, że wybory do rady osiedla, nie wzbudziły zainteresowania wśród mieszkańców Górnego. Tym bardziej, że na Górnym były to wybory powtórzone, na wyraźną prośbę przedstawicieli zarządu poprzedniej rady – mówi sekretarz gminy Piła Roman Szarzyński. - Taką frekwencję można nazwać bojkotem, a to potwierdza moją wcześniejszą ocenę, że na Górnym rada osiedla jest niepotrzebna, bo mieszkańcy w sprawach dla siebie ważnych, wolą się komunikować bezpośrednio z Urzędem Miasta Piły lub za pośrednictwem radnych Rady Miasta Piły. Myślę, że szkoda iż ci co mnie namawiali do powtórzenia głosowania, nie dotrzymali deklaracji o tym, że listy kandydatów zostaną odmłodzone. Przypuszczam, że udział wyborców byłby większy – komentuje prezydent PiłyPiotr Głowski.
Spośród 23 kandydatów mandat uzyskało 15 osób. Mimo niskiego progu (wystarczyło zdobyć poparcie 61 wyborców), mandatu nie uzyskali między innymi urzędnicy Starostwa Powiatowego w Pile oraz obecni byli Radni Rady Powiatu w Pile z ramienia Porozumienia Samorządowego zarządzanego przez Henryka Stokłosę: starosta Eligiusz Komarowski (54 głosy), wicestarosta Arkadiusz Kubich (41 głosów) i Agnieszka Magnucka (46 głosów).
- Taki wynik może świadczyć o słabej pracy poprzedniej rady lub braku zaufania do ubiegających się o wybór kandydatów. W porównaniu z osiedlem Motylewo, gdzie w głosowaniu udział wzięło ponad 25 procent uprawnionych, to wynik kompromitujący. To także dowód na to, że teoria prezesa TVP Jacka Kurskiego, iż „ciemny lud wszystko kupi”, w Pile się nie sprawdza, a próba upolitycznienia wyborów skończyła się totalnym fiaskiem. Pilanie po raz kolejny pokazali, że nie chcą brać udziału w upolitycznionych wyborach samorządowych, podczas których listy kandydatów tworzono niczym za czasów PZPR. Wierzę, że tak będzie nadal – podsumowuje Piotr Głowski.